• Wpisów:1244
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:17 dni temu
  • Licznik odwiedzin:169 343 / 2822 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Dawny budynek uniwersytecki (kiedys m.in. matematyka Uni Wien) jest obecnie przebudowywany na blok mieszkalny.

No i zakwitla na nim sztuka


O celowosc nie ma co pytac (Kunst ist Kunst, nanananana), ale sprawdzone, "panowie" nie poruszaja sie
  • awatar fabularium: Rozbawili mnie ci sztuczni ludzie, a jeszcze bardziej po przeczytaniu Waszych komentarzy. :-D
  • awatar Ar999: @Persephone: biedne dzieci w Wiedniu :(
  • awatar Persephone: @Ar999: Tak, jest zakaz karmienia golebi. 36 euro kosztuje ta przyjemnosc. http://images.derstandard.at/2014/05/19/tauben.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
W Łodzi zakończyła sie niedawno kolejna edycja Light Move Festival. Tymczasem w ten weekend w Wiedniu "Wien leuchtet 2016"

https://youtu.be/kiq8usj4Cgk

Więcej na YT i Instagramie (#wienleuchtet)
  • awatar Persephone: @ja.kobieta: W Wiedniu to póki co mały rozmach-tylko jeden budynek.
  • awatar ja.kobieta: @niewierna_ja: @Persephone: rok temu lepiej, ale dwa lata temu jeszcze piękniej było! Swoją drogą, do Wiednia bym pojechała zobaczyć...
  • awatar Persephone: @niewierna_ja: Mi po zdjęciach też się wydawało, że rok temu było lepiej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wstajemy, wstajemy Pracujemy zamiast ogladać wschody słońca



  • awatar fabularium: @Persephone: Dzięki. Te lepsze wczesnoporanne gdzieś mi się zapodziały. Może kiedyś stworzę kompilację fotek telefonicznych z trasy pt. wiatraki. ;-)
  • awatar Persephone: @fabularium: Czad! Zwłaszcza to ostatnie-miodzio!
  • awatar fabularium: @Persephone: Wspomniana nieludzka pora (szkoda, że zapomniałam, że przecież mój stary fon nosi mąż): http://b1.pinger.pl/1e095a896d39b1e5d898da0c40e6afa1/bei_Sonnenaufgang.jpg Letni wieczór: http://b4.pinger.pl/d2db76185956d3859d3dc44ac207062b/Windturbine.jpg I mgła o wschodzie: http://b2.pinger.pl/ea8ee16d31b2f902c35bcb6982b9aa51/Nebel.jpg Ale to wszystko robione telefonem i to w czasie jazdy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Ale jak to-że w Wiedniu cancelled? Przecież tu komunikacja śmiga!
  • awatar Ar999: @Persephone: kiedyś trzeba zmarznąć :P pomyśl że do lata już tylko 9 miesięcy :P
  • awatar Livee: @Persephone: oj :-(
  • awatar Persephone: @Ar999: No ale dlaczego dotyczy to pojazdow, ktorymi chce sie poruszac i dlaczego pierwszego zimnego dnia tej jesieni? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Jedzie czlowiek do Polski, a laduje w malym Wiedniu



Podwojny Pingermeeting.

Swietnie sie bawilam w wybornym towarzystwie (drogie Panie, dziekuje!), a KiciKotka jest zwyczajnie boska, nawet jesli smyra mnie nosem po stopach
  • awatar ja.kobieta: A BB piękna, prawda? :)
  • awatar Persephone: @Coel: Ze wszystkich telefonow dostepnych obecnie na rynku jesli ktorys mialby dac rade, to moj, ale mimo to-to tylko telefon.
  • awatar Coel: @Persephone: przy kręceniu telefonem zawsze jest ryzyko, że będzie źle łapać dźwięk :/ a to psuje cały efekt.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Bo kiedy wszystkie możliwości turysty się wyczerpią, trzeba grzebać dalej

Na szczęście jest coś jeszcze, a dojazd komunikacją miejską (autobusem od stacji U4 Hütteldorf).

https://www.wien.gv.at/video/536/Sommerrodelbahn-Hohe-Wand-Wiese
 

 
Prezentowana dziś wieża 3-G (po prawej) i jej bliźniaczka 3-L (po lewej)

Widok z piątego piętra budynku Uniwersytetu Wiedeńskiego, położonego w dziewiątej dzielnicy.
 

 
Malo jest tych bardzo znanych miejsc w Wiedniu, w ktorych mnie jeszcze nie bylo. Do nich zaliczal sie do niedawna Augarten. Augarten to park polozony w drugiej dzielnicy Wiednia, Leopoldstadt. Park z najstarszym barokowym zespolem ogrodowym Wiednia.

Ale nie dlatego tam sie udalam.

Powodem byl widoczny z daleka, posepny flakturm.

Flakturmy (a wlaciwie w pelnym brzmieniu Flugabwehrkanonenturm) to pozostalosci po drugiej wojnie swiatowej, wysokie bunkry do obrony przeciwlotniczej w ksztalcie wiez. Autorem byl urbanista i projektant mostow Friedrich Tamms. Inne wieze flak wznoszone byly rowniez w Berlinie i Hamburgu, a podobne budowle znalezc mozna tez (wg polskiej Wikipedii, ale nie wg spisu tych "prawdziwych" flakturmow) w Gdyni i we Wroclawiu.

Nie jest to jedyny flakturm w Wiedniu. Jest ich szesc i wlasciwie tylko tu przetrwaly w stanie nienaruszonym (aczkolwiek jeden zostal uszkodzony https://de.wikipedia.org/wiki/Wiener_Flakt%C3%BCrme#/media/File:Gefechtsturm_Augarten_-_Luftaufnahme.jpg, w 1946 roku, na skutek wybuchu amunicji).

Wiedenskie flaki rozmieszczone sa tak:

(Zrodlo: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Wiener_flaktuerme.jpg, autor Radlfahrer)

Flakturmy budowano parami-Gefechtsturm (wieza bojowa vel wieza ogniowa); na niem. Wiki takze tako Geschützturm oraz Leitturm (wieza naprowadzajaca vel wieza dowodzeniowa). Wybaczcie, nie wiem, jakie sa fachowe wyjasnienia tych pojec, a Internet milczy.


Wieza na zdjeciu, noszaca ze swoim blizniakiem kryptonim Peter, to 55-metrowy Gefechtsturm typu 3 vel 3-G (bo byly ich trzy rodzaje https://de.wikipedia.org/wiki/Flakturm#Gefechtsturm). W tym samym parku stoi jeszcze jedna wieza, 3-L (czyli Leitturm, 53m), ale tam nie dotarlam. Budowano je miedzy lipcem 1944 a styczniem 1945, czyli relatywnie pozno.

Od strony samego parku wieza nawet tak nie przeraza

ale kiedy podejdzie sie blizej, poraza. Niepokojaco imponuje ogromem.

Z przeslaniem i natura pnaca sie po fasadzie.


Wiedenskich Flakturmow jest jeszcze piec-jeden znajduje sie w tym samym parku, jeden ukrywa sie (i to doslownie, bo nie widac go od ulicy) w podworku Mariahilfer Straße, a jego partner to dzisiejszy Dom Morza, jedyny w pelni wykorzystany flak. Oprocz tego sa jeszcze dwa w trzeciej dzielnicy-Landstraße, w Arenbergpark.

Flakturm z wpisu bardzo kontrastuje z otoczeniem, z samym Augarten, z budynkami. Widoczny po lewej:





W tle po prawej widoczny komin spalarni odpadow Hundertwassera.

Dzis Flakturmy sa juz zabytkami, wiec ich wyburzenie czy likwidacja raczej nie sa mozliwe.
-----
https://pl.wikipedia.org/wiki/Flakturm
https://de.wikipedia.org/wiki/Wiener_Flakt%C3%BCrme
Wpis blogowy na ten temat: http://notatkisabinchen.blogspot.co.at/2012_05_01_archive.html
  • awatar Obiektyw-NIEJ: O rany, niesamowite! :-o Wpis jakby dla mnie :D Od razu znajomo mi zadzwoniło, faktycznie w umocnieniach gdyńskich pojawia się słowo flak i dotychczas nie wiedziałam, o ci chodzi. Dziękuje za wyjaśnienie. :)
  • awatar Persephone: @Ar999: Tak, 100% ;)
  • awatar Ar999: na bank w tej wieży mieszkają wampiry :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wyniki wyborow prezydenckich zostaly podwazone (zbyt wczesne otwarcie kopert z glosami wyslanymi listem) i mialy odbyc sie ponownie.

Tyle ze powtorka rowniez zostanie przelozona. Wszystkiemu winne sa... koperty, a wlaciwie slaby klej. Dotyczy to zarowno kopert, w ktorych karty wyborcze sa odsylane w glosowaniu listownym, jak i tych, do ktorych karty sa wrzucane do urny.

Inaczej niz w Polsce-karty wrzuca sie w zaklejonych kopertach, a glos otwarty to glos niewazny.

Pytanie, kiedy wybory zostana przeprowadzone i czy uda sie to jeszcze w tym roku. Mozliwym terminem jest pierwsza niedziela Adwentu. Kazda z tur (wybory 24.04., druga tura-02.05., powtorka wyborow) kosztuja austriackich podatnikow 10 mln euro. Nieudana powtorka, ktora byla przewidziana na 02.10., kosztuje juz teraz 2,2 mln. W sumie na wybory 2016 zostana wydane ponad 32 mln euro.

Obecnie funkcje prezydenta sprawuje kolegium zlozone z trzech osob piastujacych funkcje prezydenta w Radzie Narodowej (Nationalrat). Sa to Doris Bures, Karlheinz Kopf i jeden z kandydatow na prezydenta, Norbert Hofer.
------
http://wiadomosci.wp.pl/msw-austrii-powtorka-wyborow-prezydenckich-przelozona-6036179156046465a
http://epaper.heute.at/#/documents/160912_HEU/6
 

 
Zaplanowane przez Pana młodego zaręczyny i ślub podczas lotu z Wiednia do Aten? Proszę bardzo W Austrii. Z Austrianem!

http://www.tanie-loty.com.pl/blogi/11562-jak-juz-sie-oswiadczac,-to-z-rozmachem-zareczyny-i-slub-na-pokladzie-samolotu.html?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+tanielotypl+%28Tanie-Loty.pl%29
 

 
Żałuję, że nie umiem robić refotografii, wtedy postowałabym te same zdjęcia z ten samej perspektywy, pokrywające się. Ale nie umiem Za to wszystkie kolaże można otworzyć w nowym oknie, są większe

*Skrzyżowanie Sonnenallee z Maria-Tusch-Str.*
W 2014 brama do Seestadt.

Budynek ze Sparem na dole to ten z lewej w budowie na zdjęciach z 2014.


*Sonnenallee przy skrzyżowaniu z Maria-Tusch-Str.*
Tu wielkiej rewolucji nie ma, ale to była wówczas ulica, przy której było najwięcej w miarę gotowych budynków.

Ulica przybyła. I bardzo szeroki chodnik (dziś ważny jest pieszy). I zieleń. I latarnie.

*Sonnenallee przy skrzyżowaniu z Agnes-Primocic-Gasse*
Zachodnia pierzeja-zdjęcie 2016 widziane z A-P-G

Wschodnia-budynek ze środkowego zdjęcia to ten po lewej na pierwszym zdjęciu i drugi po prawej na trzecim


*Maria-Tusch-Str. w okolicach Hannah-Arendt-Platz*



*Ilse-Arlt-Str.*


*Sam tył Seestadt, od Yella-Hertzka-Park*

I dokładniej w 2014, w budowie


*Drewniak, Maria-Tusch-Str.*


Niby niewiele się zmieniło, a jednak

CDN
  • awatar Obiektyw-NIEJ: Dużo się zmienia :o
  • awatar Persephone: @Ar999: Te z 2014 wiadomo, tam jeszcze nikt nie mieszkal. Te z 2016-ranek i przedpoludnie w nd. Zycie na osiedlu koncentruje sie wokol piekarnio-cukierni, tam sa ludzie :)
  • awatar Ar999: a gdzie ludzie ? robiłaś te zdjęcia o świcie? :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczoraj pisałam o tym, że lotnisko Aspern zostało zamknięte, bo znajdowało się zbyt blisko podejścia na Schwechat. I faktycznie, widać to do dzisiaj (2016)

Pierwszy raz na Seestadt dotarłam w listopadzie 2014 roku.
(2014)
Kilka bloków już stało, ale nie było ulic, a na terenie koło metra było widać zdecydowanie bardziej niż teraz, że to teren po lotnisku.
Klik!
(2014)
(2014)

Dziś nie da się pójść w prawo, wszystko jest zagrodzone, to będzie kolejny etap budowy.
(2016)

A było tak:
(2014)
(2014)
(2014)
(2014)

Jezioro (staw!) było już na obecnym miejscu, jakieś bloki też:
(2014)
Dziś też, ale już z zarysem parku. Tylko drzewa muszą urosnąć. I ludzie się kąpią.
(2016)
(2016)
(2016)
(2016)
(2016)

CDN
 

 
Kiedy myślimy o wiedeńskim porcie lotniczym, na myśl przychodzi nam Wien Schwechat, obecnie też pod nazwą Vienna International Airport vel Flughafen Wien (IATA: VIE, ICAO: LOWW). Jednak nie zawsze był to główny port cywilny Wiednia (założony został w 1938 jako lotnisko wojskowe, a lotniskiem cywilnym stał się dopiero w 1954), a wręcz jeszcze całkiem niedawno nie był jedynym.

Bo głównym lotniskiem cywilnym był założony w 1912 port lotniczy Wien Aspern (Flughafen Wien-Aspern, Flughafen Aspern ICAO: LOWA). Na jego terenie organizowano również wyścigi samochodowe.

Lotnisku Aspern udało się wytrwać i pełnić rolę głównego portu dla Wiednia aż do 1977. Ale to właśnie obecność i rozbudowa Schwechatu, a konkretnie budowa i położenie drugiego pasa sprawiły, że to Schwechat przejął wiodącą rolę, a Aspern, jak znajdujący się zbyt blisko podejścia samolotów lądujących na Schwechacie, zamknięto. Ufundowano nawet tablicę pamiątkową

(Źródło: https://de.wikipedia.org/wiki/Datei:Kramar_aspern.jpg autor: kramar/www.fabrik.co.at)

Pomysłów, jak zagospodarować teren byłego lotniska, było kilka. Część została wydzierżawiona przez General Motors (dziś Opel Wiedeń) i wzniesiono tam budynki, niezabudowana część w okolicach pasów startowych stała się w 1988 placem treningowym jednego z dwóch automobilklubów. W okolicach 2001 roku stacjonował tam również śmigłowiec ratunkowy ÖAMTC. Planowano wznieść tam również budynki elitarnej uczelni, ale ostatecznie została ona założona w Maria Gugging, w Dolnej Austrii.

Na zdjęciu z 2007 widać budynki Opla i plac treningowy na jednym z pasów.

(Źródło: https://de.wikipedia.org/wiki/Datei:Flugfeld_Aspern.jpg autor: Christian Wirth, Wirthi)

Dlatego ostatecznie wymyślono, że terenowi można nadać funkcję mieszkalną i stworzyć "middle in nowhere" osiedle. A właściwie dosyć ambitny kompleks mieszkaniowy Seestadt Aspern (pl w wolnym tłumaczeniu "Miasto nad jeziorem Aspern", jeden z największych w ostatnich latach w Wiedniu, bardzo reklamowany i wspierany i zdecydowanie budowany z największym rozmachem.

Oba pasy są nadal widoczne, można porównać z poprzednim zdjęciem. Zdjęcie satelitarne jest przekręcone (nie jest zorientowane na północ), by móc łatwiej wyobrazić sbie, jak zmienił się ten teren i porównać; budynki Opla stanowią dobry punkt odniesienia:

(Źródło: https://www.google.com/maps/@48.225061,16.5058513,5393a,20y,270h/data=!3m1!1e3)

O tym, jak budowało się osiedle i jak wygląda dziś, będzie w następnych wpisach serii. To w ogóle ciekawy temat, co dzieje się z takimi terenami polotniskowymi ew. kiedy budowa się zatrzymuje, uwielbiam historię berlińskich lotnisk.

EDIT: Ostatnio u kogoś w komentarzach rozmawialiśmy o wyglądzie osiedli, Kashiunja chyba zapytała o Austrię, ten temat też zasługuje na osobny wpis, Seestadt może być pierwszym przykładem, ale jest więcej osiedli ostatnich lat, może nie aż tak dużych, ale również mocno promowanych i wreszcie całe mnóstwo mniejszych, bez pięknie brzmiących nazw.
-------------------------
https://de.wikipedia.org/wiki/Flughafen_Aspern
  • awatar Persephone: @Obiektyw-NIEJ: A, faktycznie, pisałaś, teraz mi się po nazwie skojarzyło.
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Persephone: A chyba pisałam kiedyś, Gdańsk Zaspa się ta dzielnica nazywa :)
  • awatar Persephone: @Obiektyw-NIEJ: Zrób wpis, chętnie przeczytam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dla wielu gra w Pokemony nie ma wiekszego sensu. Jednak trzeba przyznac tworcom gry, ze poza standardami wyszukali dosc ciekawe i czesto niewidoczne na pierwszy rzut oka punkty na mapie i zrobili z nich pokestopy.

Dzis dwa obiekty, monolity polozone na terenie Centrum Uniwersyteckiego Althanstraße, przy budynku 2 (UZA II) i przy granicy z dawnym UZA IV.

Latwo do nich dotrzec (tramwaj D), ale nie tak latwo jest znalezc, bo nie sa polozone na poziomie zero. Centrum wznoszono po kolei w latach 1978-1995 (budynek UZA II jest najmlodszy) nad torami kolei Franciszka Jozefa (Franz-Josefs-Bahn; w poblizu znajduje sie rowniez dworzec czolowy).


(Zrodlo: https://jalilarchitect.wordpress.com/2016/06/12/architektur-miniatur-uza-ii/; na zdjeciu UZA II w budowie nad torami, ponadto widoczny dawny budynek WU, UZA I i UZA IV; w tle po prawej nadal-juz niedlugo nie-glowny szpital Wiednia AKH)

A oto i monolity.

Pierwszy:


I drugi, ukryty juz na terenie zamknietym.


Niewiele o nich wiadomo. Autorem jest Johann Weyringer, malarz i rzezbiarz.
http://www.weyringer.com/

To jemu zlecono zagospodarowanie przestrzeni UZA II.

Wiadomo tez, kiedy monolity, a przynajmniej jeden z nich, powstaly.

Nie wiadomo, co symbolizuja. Na jednym mozna dopatrzec sie odniesien astronomicznych(?). Na drugim z nich widoczne sa jedynie karbowania. Sam monolit jest wysoki, siega do polowy trzeciego pietra budynku UZA II.

Ciekawe, jak przebiegal transport. Jednolity kloc takich rozmiarow musi strasznie duzo wazyc.

Fajnie, ze rowniez takie obiekty, o ktorych malo wiadomo, sie pojawiaja. Szkoda tylko, ze tak malo mozna o nich znalezc.

A byc moze moje zdjecia pojawia sie niedlugo na Instagramie secret_vienna, zaproszono mnie do wspoltworzenia
----
https://de.wikipedia.org/wiki/Franz-Josefs-Bahn_(Österreich)
https://de.wikipedia.org/wiki/Universitätszentrum_Althanstraße
  • awatar Persephone: @Pica: Są nadal ogólnodostępne :) Tylko obcy nie mogą komentować. A ambicji vlogowych raczej nie mam.
  • awatar Pica: @Persephone: wiesz co, w sumie to szkoda mi Twoich wpisów, że są tylko na pingerze, a nie na jakiejś lepszej platformie, byłyby wtedy lepiej dostępne i więcej osób mogłoby z nich skorzystać
  • awatar Pica: @Wapń: ją też oglądam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Pamiętacie Adsa (Adsona) z Melku, narratora w "Imieniu róży", granego w filmie przez młodego wówczas Ch. Slatera?

Gdzie jest Melk? Istnieje? Dlaczego z Melku?

Melk to śliczne miasteczko położone niedaleko doliny Wachau. Jest piękne i urokliwe (choć jak w każdym mieście, oprócz starego miasta są też i bloki ), a góruje nad nim opactwo benedyktynów. To właśnie stamtąd stworzony przez Umberto Eco w "Imieniu róży" benedyktyński nowicjusz Adso udał się w podróż z franciszkaninem Wilhelmem z Baskerville.

Opactwa nie da się przeoczyć, obojętne skąd spojrzeć.

Idąc od strony dworca,

przechodząc koło marketu,

mijając bloki (tak, w Austrii w założonych przed 831 rokiem miasteczkach też są bloki ),

idąc przez park,

czy przechadzając się starym miastem.

No nie da się. Skoro się nie da, to trzeba przejść się na górę.

Łatwo nie jest, uliczki są wąskie i pną się go góry.



Ale potem jest już bardziej płasko i szerzej, to znak, że bogactwo opactwa coraz bliżej


Po rozbudowie i przebudowie założonego w średniowieczu klasztoru powstał jeden z najpiękniejszych przykładów barokowej budowli w Austrii (panorama się automatycznie nie do końca zeszła, musicie wybaczyć )

Dziedziniec



Sklepienia


Jeśli opactwo, to oczywiście i ogrody. Tu tylko część ogólniedostępna.


Widok z góry


Ale oprócz sacrum trzeba i profanum, więc schodzimy do miasteczka i upajamy się spokojem i średniowiecznymi placykami i uliczkami.


Herb Melku








Warto się tam wybrać robiąc tour de Wachau (warto połączyć z Kremsem i Dürnstein). A może i gdzieś w średniowiecznym domu kryje się ducha Adsa (Adsona)

-------
https://pl.wikipedia.org/wiki/Melk_(miasto)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Opactwo_Benedyktynów_w_Melku
  • awatar Persephone: @Obiektyw-NIEJ: Pewnie tak, ale dlaczego odbieramy to jako słodkie? Ok, kotki i pieski mają piękne wielkie oczy. A czekoladki i uliczki? :D
  • awatar Obiektyw-NIEJ: @Persephone: Pewnie z tych samych, dla których ślinimy się na widok koteczka, szczeniaczka czy bombonierki - bo słodziaszne :D
  • awatar Persephone: @Obiektyw-NIEJ: To jest fenomen, nad którym się zastanawiam-czemu ludzie kochają wąskie uliczki?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

 
  • awatar Persephone: @fabularium: :)
  • awatar fabularium: Zagłosowałabym na Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa. Ze względu na tematykę, ale i trochę to też "moje" rejony (Toruń, Golub) - babuszka moja wciąż tam mieszka. :-) Z Zachodniopomorskiego są klify i latarnia. Też ładnie, bo romantycznie. :-)
  • awatar Persephone: @Ar999: Warszawa jest cudowna i bez tego :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Nie jestem jedyna, nie ja jedna wyjechalam z Polski i mieszkam poza granicami. Wyjechalam po fali wielkiej emigracji, z zupelnie innych powodow niz wielu w tamtym czasie. Sama jestem corka emigranta, takiego z czasow przed internetem, skajpem za darmo i sprzed epoki tanich linii lotniczych i ruchu bezwizowego. Moja historia jest nieco inna niz paru innych ludzi, ale nie jakas wyjatkowa.

A jednak bede pisac o sobie, mimo ze wielu emigrantow mysle znajdzie ze mna wspolny mianownik. Albo i nie, co tez jest dozwolone. Emigracja to nie jest spojna grupa.

To, co czuje i mysle, jest moje. Wy mozecie myslec i czuc, jak Wam sie wydaje. Jedno nie przeszkadza drugiemu.

Czesto mysle o sobie, kim jestem. Z jednej strony oczywiscie do glosu dochodzi to, co jest w moim sercu, z drugiej strony to, jak postrzegaja mnie inni, takie odbicie w lustrze.

Jestem lodzianka, choc nie mieszkam w Lodzi, ale nadal w niej zyje ("co ty wiesz o Lodzi, nie stoisz w tych korkach, nie czekasz na tramwaj 15 czy 20 minut, nie mieszkasz w rozrytym miescie!" i staram sie angazowac, nawet na odleglosc. Jestem Polka, choc mieszkam w Austrii. Moje serce "wygrywa Mazurka", spiewam polski hymn w pozycji na bacznosc i chodze na wybory do Ambasady lub Konsulatu RP. Nie zamierzam nigdy zmienic obywatelstwa, bo jest ono zgodne z tym, kim sie czuje. I chce miec PL w paszporcie. Na co dzien (w pracy i domu) nie mowie po polsku, jedynie pisze (w internetach). Polskie dzwieki artykuuje srednio dwa, jak dobrze pojdzie-trzy razy w tygodniu. Rzadko jem dania polskiej kuchni, glownie wtedy, kiedy sobie ugotuje. Minimum jeden urlop w roku spedzam w Polsce-bo chce. Nie chce czuc wewnetrznego przymusu i zewnetrznego nacisku, ze kazdy urlop czy wolne to musi byc Polska. Jesli bede miala dziecko, bede z nim rozmawiac po polsku, nawet jesli to dla wielu Austriakow oznaka, ze nie zintegrowalam sie wystarczajaco Kiedy mowie po niemiecku, mowie po austriacku, czesto dialektalnie, wiec moze jednak troche jestem zintegrowana Czuje wzruszenie, kiedy slysze austriacki hymn i spiewam at nieoficjalny.

Wiem, ze sa wsrod Was tacy, ktorzy uwazaja, nie powinnam glosowac w polskich wyborach. Na ten temat juz rozmawialam i nie chce znowu drazyc. Sa tacy, ktorzy powiedza, ze chocbym sto lat mieszkala w Austrii, nadal bede Polka, pewne rzecz sa niezmienne i ze pewnie dla rodowitego Austriaka zawsze bede Polka. Chce byc nadal Polka z polskim obywatelstwem. Sa tacy, ktorzy maja austriackie obywatelstwo, a czuja sie nadal Polakiem, Serbem czy Turkiem. Sa tacy, ktorzy maja polskie (chociazby druga generacja lub dzieci z mieszanych zwiazkow), a Polakiem sie nie czuja. I nauczylam sie to rozumiec, moze nie tak do konca na plaszczyznie swiadomej, ale czuje, o co chodzi.

Wiekszosc znanych mi Polakow uwaza, ze bycie Polakiem jest na wiecznosc. Ze gdybym nawet miala austriackie obywatelstwo i mowila tylko po niemiecku, ba, czula sie Austriaczka, to bede "tylko" Polka z at paszportem. Ta sama wiekszosc uwaza, ze skoro zyje w AT, powinnam glosowac w AT. Ta sama wiekszosc uwaza, ze polski stroj ludowy, zalozmy taki lowicki, moze zalozyc lowiczanka (ale to tez tylko bardziej jak "przebranie", a nie ubranie, wyjatkiem sa tu moze troche gorale). Ewentualnie Polka. Ale dziewczyna z zagranicy? Never. Tabu.

Jestem Polka, Polka z prawie monolitycznej jezykowo i etnicznie Polski. Jestem germanistka, ale wykarmiona na Hochdeutschu, niemieckim niemieckim, choc tu juz przed germa AT zaczela grac pierwsze skrzypce. Taka przyjechalam do Austrii.

A potem byl Oktoberfest, Wurst i piwo w namiotach. I to pytanie mojego chlopaka at i jego rodziny-czemu nie zalozysz austriackiego stroju ludowego? Nie masz? Kupimy.

Nie, nie, nie.

Dlaczego?

Bo nie jestem Austriaczka? Bo dziwnie bym sie czula, jak by Austriaczka w Polsce miala zalozyc lowicki? A w ogole dajcie spokoj, nie bede sie przebierac. A w ogole jestem z miasta i gdzie mi tam na przasne zabawy chodzic. Dobra, na piwo moge skoczyc, ale nie, nie, bez zadnych Trachtow.

Dzis na Wiener Wiesn vel wiedenski Oktoberfest chodze w Trachcie. Bo czesc mojej duszy jest austriacka. Ale i dlatego, ze wiem, ze Austriacy nie maja nic przeciwko. Wrecz przeciwnie, jest im milo, ze identyfikuje sie z tym, co ichnie i chce byc tego czescia. Tak samo jest ok, kiedy w Trachcie pojdzie Serbka, Chorwatka czy Turczynka. Albo i serbska Austriaczka. Albo turystka Japonka, jesli ma ochote.

Tu sie, mam wrazenie, rozmijaja sie polskie i austriackie wyobrazenia, komu co wolno i kto kim sie moze czuc.

Wsrod znajomych Austriakow, i wiedenczykow, i przyjezdnych z innych landow, i wreszcie mieszkancow innych landow-Austriakow panuje zgoda, ze jestem wiedenka.

Mowie po niemiecku-austriacku (choc niekoniecznie wiedensku, bo moj idiolekt ksztaltowala i Karyntia, i Styria), mieszkam i pracuje w Wiedniu od pieciu lat. Dostaje mieszkanie spoldzielcze (nie mylic z socjalnym) z zasobow Wohnberatung Wien, bo wg wladz i karty meldunkowej wystarczajaco dlugo mieszkam w Wiedniu. Wystarczy.

Nie musze udowadniac rodowodu do x pokolen wstecz. Nie slyszalam tez, zeby "wiedenskim sloikom" ktos wypominal sloikowosc. Sa wiedenczykami (Wiener), bo mieszkaja w Wiedniu, dokladnie tyle to oznacza, choc kazdy jest tam z jakiegos swojego landu i cacy. Fajnie, ze sie czuja Tyrolczykiem czy Karyntczykiem. Ok, nie sa Weana, tymi z dziada pradziada, bo tu, podobnie jak u nas, nie przeskoczysz, ale bycia Wiener nikt nie odmowi.

Ale ja sie jednak waham, nie mysle o sobie, ze jestem wiedenka. Mam z tylu glowy to, takie polskie cos, ze jestem przeciez slojem, chociaz tyle dobrego, ze place tu podatki, bo mam tu meldunek (i wlasciciele mieszkania tez o tym wiedza, nie ma hec, chyba ze mieszka sie inaczej, jak wielu rodakow, ale to inna historia) Jesli juz, bardziej identyfikuje sie z dzielnica. I to tez nie ta, w ktorej aktualnie mieszkam, ani nie z ta, do ktorej sie niebawem przeprowadze. I nie jestem jedyna. A tesknie za Karyntia i Klagenfurtem, wcale nie za Styria i Grazem, choc dluzej tam mieszkalam.

Dlatego rozumiem Slazakow. Tych, ktorzy czuja sie Polakami, Niemcami, po prostu Slazakami. Tych, ktorzy godoja i tych, ktorzy w domach rozmawiaja po polsku. Tych, ktorzy czuja sie najpierw Slazakiem, a potem Polakiem. Tych, ktorzy czuja odwrotnie albo w ogole nie gra to dla nich roli. Tych, ktorzy maja dwa paszporty i dwa obywatelstwa. Tych, ktorzy stoja na stanowisku, ze to lamanie prawa, a przede wszystkim gra nie fair. Tych, ktorzy maja ktores obywatelstwo, ale to dla nich czysty papier, nie tozsamosc, poczucie, przynaleznosc, tradycja, przekonanie.

Btw. Austriacy gleboko sie dziwia, ze nie mam austriackiego obywatelstwa. Oni nawet nie pytaja, dlaczego tylko kiedy. No ale na to moje ja mowi "nigdy"

Nauczylam sie pojmowac, ze to bardzo zlozone kwestie, ale najwazniejsze to, mimo tak wielu czynnikow, umiec zdefiniowac sie samemu. Nawet jesli nie calkiem precyzyjnie, bo czesto sie zwyczajnie nie da Bp tego, kims sie jest, nie trzeba zamykac w jednym pojeciu. Chyba, ze mowimy o jednym-o byciu SOBA.

A, i jeszcze na koniec. Jestem Europejka.
  • awatar fabularium: @magnolus: My tu sobie nieoficjalnie rozmawiamy, więc możemy stosować BRD albo BR Deutschland. :-)
  • awatar magnolus: @fabularium: BRD, jest nie oficjalnym skrotem, nie wiedzialem - a korzystaja z niego nawet urzedy:D
  • awatar fabularium: @Persephone: Wiem. No, nie jest to skłamanie, chodzi tylko o konotacje historyczno-polityczne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (35) ›
 

 
To dlugi, dlugi tekst. Ostrzegalam

Przeczytalam dzis wywiad http://ksiazki.onet.pl/wiadomosci/anna-dziewit-meller-jestem-zarowno-polka-jak-i-slazaczka-jedno-nie-wyklucza-drugiego/cs894m
Oraz niedawno inny, ze Szczepanem Twardochem.

Od samego wywiadu ciekawsze sa komentarze. Nie dlatego, ze sa wielce odkrywcze, ale dlatego, ze sklaniaja do refleksji nad tym, jak indywidualnie sa niektore kwestie postrzegane.

Odejdzmy na moment od Slaska. Skupmy sie na tzw. "tutejszych" i "przyjezdnych". W jezyku polskim pojawilo i zadomowilo sie, po czesci dowcipne i familiarne, po czesci wypowiadane z niechecia i przekasem, pojecie "sloik". Najczesciej w odniesieniu do mieszkancow Warszawy, ktorzy zycie zawodowe zwiazali ze stolica, ale ktorzy maja korzenie gdzie indziej, najczesciej na wsi i (mniej lub bardziej czesto) jezdza w odwiedziny oraz (stereotypowo) przywoza mamusine czy babcine przetwory. Sloik to ktos, kto nadal zameldowany jest u siebie (tu dochodzimy do polskiego kolorytu i tego, czy wlasciciele wynajmowanych mieszkan w ogole chca meldowac), czesto nie placi podatkow w Warszawie i jezdzi na pozawarszawskich blachach. Czasami mowi sie tez o tych osobach warszawianin, w odroznieniu od warszawiakow, takich z dziada pradziada. Jak daleko genealogia musi siegac, zeby zasluzyc na miano warszawiaka, nie wiadomo, ale z moich obserwacji wynika, ze trzeba sie wykazac plus minus przynajmniej rodowodem przedwojennym, zeby moc w ogole miec prawo glosu.

Na Slasku sa gorole, troche takie sloiki, ludzie, ktorzy nie sa Slazakami z dziada pradziada lub ich potomkowie, osoby, ktore czesto przeprowadzily sie na Slask dopiero po wojnie, kiedy mozna bylo dostac prace w gornictwie. Oprocz tego sprawa na Slasku komplikuje sie jeszcze bardziej, bo Slask sam w sobie jest podzielony (historyczna stolica Slaska byl przeciez Wroclaw, a dzis to zaledwie Dolny Slask), ponadto panowania roznych narodow, zwyczaje, jezyk, wplywy odcisnely swoje pietno, a podzial na Slask Gorny, Dolny, Opolski, Cieszynski (ktory rozbity jest granicami) tez robi swoje.

Mozna by dumac nad tym, czym jest identyfikacja z mala ojczyzna vel Heimatem, co to poczucie przynaleznosci (w przypadku Slaska tez narodowej) i jak mozna je zdefiniowac oraz kto ma prawo oceniac i wydawac sady, ze jest tak, a nie inaczej, wreszcie czy obywatelstwo=poczucie przynaleznosci, ale nie o tym dzis chcialam. Troche przydlugi wstep, ale wszystko to sklonilo mnie do samorefleksji i to o tym chcialam dzis napisac. Teraz bedzie prywata

Jestem z Lodzi, tej Lodzi czterech kultur, w ktorej do dzis widoczne sa slady rosyjskie (bo administracja carska), zydowskie (Poznanski, jego imperium i caly szereg innych fabrykantow), niemieckie (Scheibler, Geyer i mnostwo innych). Lodzi dwoch wojen swiatowych.

Czuje sie lodzianka z krwi i kosci, mimo ze nie dane mi bylo urodzic sie w Lodzi (w polowie lat 80. szpital rejonowy dla Lodzi Gornej byl w Pabianicach, nie bylo jeszcze CZMP i dlatego do mojej daty urodzenia nieodlacznie przyczepione sa Pabianice. Nic nie mam do Pabianic, ale Lodz po prostu przez to nigdzie w mojej urzedowej historii nie figuruje i pani w amsabasadzie, podczas wyrabiania paszportu, zapytala mnie, czy czesto jestem w Pabianicach <dotad trzy razy liczac narodziny>. Chciala byc mila, a mi zrobilo sie tak przykro). Dwadziescia trzy lata, odkad wyszlam w pabianickiego szpitala, spedzilam w Lodzi. Wg takich czy innych ocen nie wiem, czy mam prawio czuc sie lodzianka, bo raz ze nie dane mi bylo nawet przyjsc na swiat na lodzkiej ziemi, a dwa, ze moja rodzina tez nie jest taka od pokolen lodzka. Babcia i dziadek ze strony ojca pochodzili z woj. wielkopolskiego (a wlasciwie Ziemi Kaliskiej), ze strony mamy historia siega jedno pokolenie dalej, bo juz prababcia i pradziadek mieszkali na terenie obecnej Lodzi (choc i w centrum Lodzi i juz poza tamtejsza Lodzia, bo Stoki to byla wowczas podlodzka wies). Ich rodziny byly z Mazowsza. A trzy, ze jak sie uprzec, to nawet Polka nie moge, na tym komputerze nie mam nawet polskich znakow i nie, nie moge ich tu wlaczyc (za co mimo wszystko przepraszam)

Ale tlumacze sobie, ze skoro Scheibler, moim zdaniem najwiekszy lodzki fabrykant (ktoremu zreszta zlozylam hold moja praca mgr), byl obywatelem holenderskim, ewangelikiem, ktory przyszedl na swiat w wowczas pruskim i nadrenskim, ale przygranicznym miasteczku, zanim przejechal do Lodzi (pod zaborem rosyjskim) poniewieral sie po Anglii i Austro-Wegrach, z tego, co wiadomo, nie mowil po polsku (zreszta w tamtych czasach byl to zabor rosyjski), a nic nie przeszkadzalo mu zostac wybitnym lodzianinem, to ja jak najbardziej moge tytulowac sie lodzianka.

I tytulowalabym sie nawet, gdyby komus to nie pasowalo. I bede lodzianka nawet, jesli do konca zycia bede mieszkac w Austrii. Dlaczego? Bo tak czuje. I to dla mnie jedyne kryterium.

Tu przechodzimy do nastepnego punktu. O tym, jak postrzegaja mnie Polacy teraz, po tych latach spedzonych w Austrii, jak postrzegaja mnie Austriacy z roznych landow, wiedenczycy z dziada pradziada i wiedenskie "sloiki", przyjezdni majacy obywatelstwo austriackie i jakie widze roznice miedzy polska a austriacka perspektywa i podejsciem do "obcych", zarowno tych z innych landow jak i z zagranicy.

Cdn. rozstrzele to na minimum dwa wpisy, bo na raz za duzo, a w sumie temat rzeka, mozna by pisac i pisac.
  • awatar Persephone: @fabularium: Mało znam historię Szczecina, ale znając jego położenie mogę się domyślać. W Łodzi ten powrót do korzeni to też nie taka długa historia. Po wojnie Łódź miała być miastem robotniczym, więc demonizowano przeszłość, fabrykantów-burżujów, z willi fabrykanckich robiono przedszkola, kamienicom redukowano elementy ozdobne, wieżyczki, finezję, mnóstwo jest takich oszpeconych kamienic, teraz im się na podstawie zdjęć i obrazów odtwarza detale.
  • awatar Persephone: *rozkmnina Pisanie z tel. ssie. Napiszę, jak będę w domu.
  • awatar Persephone: @Haniya: @pushthebutton: Mój kolega at mieszka przy granicy z Czechami. Drewno kupuje w Czechach, choć znam takich at, gdzie żadna cena ich nie przekona i wolą swoje. Tak samo z choinkami, co roku jest rozumiana, czy te z atestem to na pewno austriackie ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (25) ›
 

 
Dzis na Onecie pojawil sie artykul pod tytulem "Na garnuszku rodziców i dziadków".

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/polacy-usamodzielniaja-sie-coraz-pozniej/5r1j6y

Przelecialam artykul (jest krotki, napisany po lebkach, wyjatkowo kiepski i niewiele wnoszacy), przebilam sie przez kilkanascie stron komentarzy. I sie zadumalam.

Moze ja juz naprawde jestem troche odrealniona i za dlugo mnie nie ma nad Wisla, ale mam wrazenie, ze widzimy to wszystko z innej perspektywy. Ze w czym innym ja dostrzegam problem niz wiekszosc komentujacych.

Dla mnie problemem jest to, ze dorosle dzieci mieszkaja z rodzicami i nie sa samodzielne.

Dla nich-ze nie stac ich na mieszkanie samemu.

Bo wiekszosc komentujacych mysli tak-malo zarabiam, wynajem mieszkania jest drogi, wiec bede mieszkac z rodzicami, bo co mam zrobic.

Ja widze to tak-mlodzi ludzie powinni sie wyprowadzic od rodzicow, bo czas najwyzszy. Nie maja pieniedzy na mieszkanie w pojedynke, nie maja stabilnej pracy, wiec kredyt odpada. Szukaja wiec pokoju i mieszkaja z ludzmi w podobnym wieku.

Jestem ciekawa Waszych komentarzy.

Jedna rzecz trzeba przyznac Austrii i przede wszystkim Wiedniowi. Buduje sie duzo, spory jest kontyngent mieszkan socjalnych i spoldzielczych (praktycznie w kazdym nowo budowanym bloku czy zespole blokow czesc mieszkan ma taki status). Ale wiekszosc mieszka w wynajmowanych mieszkaniach, a cale mnostwo osob, takze w wieku 30-40, ktorych nie stac na jedno- czy dwupokojowe wynajete mieszkanie (lub nie chce mieszkac samemu) mieszka w Wohngemeinschaften, czyli maja wspollokatorow.
  • awatar Obiezyswiatka: @mówiłam ci: Mój brat tak żył w Amsterdamie, dla mnie to było kołchoz i nie do pomyślenia, że 50 letnia para wynajmuje mieszkanie z 20-kilku letnimi chłopakami, totalnie sobie obcymi. 3 pokoje jedna mała łazienka 5 osób.
  • awatar Persephone: @spoczi: Rozumiem. I jednoczesnie widze, ze jednak dla kazdego ten punkt przelomowy jest kiedy indziej. Dla Ciebie byl po maturze, dla mnie bylo oczywiste, ze skoro mieszkam w Lodzi, to po maturze ide na studia na UL i mieszkam dalej w domu. Nawet nigdy mi przez mysl nie przeszlo, ze mogloby byc inaczej. I moze niekoniecznie nawet ze wzgledow finansowych, po prostu zero takiej refleksji. Po Erasmusie na trzecim roku wrocilam do domu i to wtedy pierwszy raz zakielkowala mysl, ze fajnie bylo jednak rok mieszkac poza domem, ale tez nie podjelam zadnych krokow. Dopiero z przeprowadzka do eksa do AT (wtedy mial jednopokojowe mieszkanie) sytuacja sie zmienila, czyli poltora roku pozniej.
  • awatar spoczi: @Persephone: dla mnie to bylo totalnie naturalne ze pora wyprowadzić, kocham rodziców i mamy dobry kontakt ale i ja i oni uważamy, ze dorosli powinni mieszkacosobnoo :) oczywiście zostawili calkowicie mi te decyzje czy i kiedy sie chce wyprowadzić, ale ja nawet nigdy nie bralam pod uwage żeby po maturze zostac w domu, na gdanski uni to nawet papierów nie skladalam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›