• Wpisów:1244
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:17 dni temu
  • Licznik odwiedzin:169 341 / 2822 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Polska przed Austrią, Małysz przed Schlierenzauerem. Srebro przed brązem. BEZCENNE!!!!
  • awatar Gość: @Persephone: Hahahaha, punkt 3. mnie rozwalił :D
  • awatar Persephone: @Livee: I to jak :P Ja się turlałam ze śmiechu i aż zadzwoniłam do M., żeby mu: 1)pogratulować medalu 2)zakomunikować, że brązowy 3)powiedzieć, kto ma srebrny :P
  • awatar Gość: Oglądalismy te skoki i jak Małysz wygrał, to zaczęłam się smiać. A eM i jego ojciec się zaczęli dziwnie na mnie gapić, to im powiedziałam, że teraz pewnie Ty też się smiejesz :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wczorajsze wydanie pewnej gazety nie pozostawia wątpliwości: jest sportowo. Na okładce Boniek, który wylosował Austrię:
W środku gazety dodatek z statystykami olimpijskimi. I tak mamy zdobyte medale w ogóle (5. miejsce Austrii i 22. Polski):
oraz medale zdobyte przez Austrię podczas poszczególnych zimowych olimpiad:
Nieźli są, ci Austriacy, a swoją drogą-dwa razy były igrzyska w Lake Placid, St. Moritz i w Innsbrucku?
  • awatar Persephone: @Livee: Bo to TA gazeta, hehe ;) Najlepsi są i tak specjaliści-optymiści z ORF-u, którzy mówią-wygramy ;)
  • awatar Gość: Hehe, hab mir schon gedacht, dass sowas kommt :D Jetzt ist er an allem Schuld! ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Audiofeels i Chopin wprowadzili nastrój i wylosowano:

Austria zmierzy się w eliminacjach z Wielkim Bratem Niemcami, Turcją, Belgią, Kazachstanem i Azerbejdżanem.

Jak to powiedział pan z ORF-u: "ile razy Austria wygrała z Niemcami w eliminacjach? Ani razu."

Powodzenia
  • awatar Persephone: @Poliglotka: Jak dla mnie Niemcy zawsze mogą przegrywać, a przynajmniej wtedy, kiedy grają z PL :) (przy czym niestety jest to tylko życzenie, a nie rzeczywistość)
  • awatar Gość: Bardzo lubię, jak Niemcy przegrywają >:D No chyba że z Ruskimi, to się wtedy irytuję :P
  • awatar Persephone: @jacek23151: To samo pomyślałam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dziś będzie o komunikacji miejskiej w Wiedniu, Grazu i Klagenfurcie.

Pozwolę sobie zacząć od stolicy. W Wiedniu za komunikację miejską odpowiedzialna jest firma Wiener Linien.

Mamy do wyboru zasadniczo autobusy, tramwaje oraz metro (U-Bahn). Rozkłady linii dostępne są na stronie internetowej: http://www.wienerlinien.at/

Bilety można nabyć w kioskach, automatach na dworcu (w tych samych, w których kupujemy bilety na pociąg) oraz w automatach w pierwszych wagonach tramwaju (UWAGA, droższy o 40 centów), tuż przy kierowcy. Dostępne są różne bilety, w zależności od potrzeb: najpopularniejsze to jednorazówki (na jeden przejazd w jednym kierunku) oraz bilet 24-godzinny. Więcej o biletach:

http://www.wienerlinien.at/wl/ep/channelView.do;jsessionid=C29187C39416B97752F92BEFC2946222?channelId=-17005&pageTypeId=9083

Einzelfahrschein:
W Grazu jest trochę inaczej, mianowicie-ważność biletu ograniczona jest czasowo. Przewozami autobusowymi i tramwajowymi zajmują się Grazer Verkehrsbetriebe (GVB).
Do najpopularniejszych biletów należą 1-Stunden-Karte, czyli bilet uprawniający do godzinnego przejazdu, przesiadania się, etc.
Jeśli jednak chcemy pobyć w Grazu nieco dłużej, warto udać się na Jakoministraße i zakupić tzw. Zehn-Zonen-Karte. Bilet ten można wykorzystywać zarówno do przejazdów poza strefę 101 (obejmującą zasadniczo całe miasto), jak również w strefie miejskiej. Godzinny przejazd w strefie 101 to jedno skasowane pole, wyjazd poza strefę to skasowanie biletu odpowiednio co któreś pole. Warto go kupić, bo cena za godzinny przejazd spada wówczas z 1,90 do 1,67 Euro.
Bilety (poza 10-Zonen-Karte) można kupić zarówno w kioskach, jak i u kierowcy autobusu czy tramwaju. Głównym węzłem przesiadkowym jest Jakominiplatz, przejeżdżają przez niego wszystkie tramwaje i większość linii autobusowych (jeśli nie wszystkie). W nocy możemy się zdać właściwie tylko na taksówkę, bo autobusy nocne kursują jedynie w weekendy i przed dniami wolnymi. O 0:30, 1:30 i 2:30 odjeżdżają z Jakominiplatz: http://www.gvb.at/home/fahrplaene/januar10/nightline.pdf

Rozkłady na stronie: http://www.gvb.at/

W Klagenfurcie natomiast komunikacja miejska ogranicza się do autobusów (w przeszłości były i tramwaje, ale je zlikwidowano). Przewozami zajmują się Stadtwerke Klagenfurt.
Na stronie http://www.stw.at/9365.asp dostępne są rozkłady. Godzinny bilet dla dorosłych kosztuje 1,80, możliwy jest też zakup Kurzstrecken-Karte, można na tym bilecie przejechać trasę pomiędzy dwoma sąsiadującymi "Kurzstreckengrenze", zaznaczone są na rozkładzie. Bilety można kupować u kierowcy. Praktycznie wszystkie linie kończą swoją trasę na Heiligengeistplatz, który jest węzłem przesiadkowym i przystankiem końcowym (czasem jest to przystanek końcowy w jedną stronę; w przypadku linii robiących "kółeczko", autobus jedzie z HGP na HGP).

Przykładowy bilet:
Werte Fahrgäste, let's go

  • awatar Persephone: @Czechofil: Ja kasuję zawsze ;) Choć jeszcze ani razu kanara nie spotkałam :D
  • awatar Czechofil: W Wiedniu podobno tylko Polacy nie kasują biletów. Zreszta tę bramki a raczej ich brak mnie najbardziej zaskoczyl :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zbliżają się walentynki, więc i w gazetach temat przewija się coraz częściej. "Weiß-grüne Tagespost" (30.01.2010, 01/10) pokusiła się zestawienie dziesięciu najbardziej popularnych słów, jakimi określamy partnerów.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Jakże polsko brzmiące nazwisko, a jaka "japońska" pisownia (czyli o PL nazwiskach w wersji zniemczonej):

"Sawatzki"
  • awatar Persephone: @Livee: :D też nic temu nie brakuje :D
  • awatar Gość: :D Albo Walewitsch ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś również z cyklu: ciekawostki.

Zimą w Austrii pojawiają się dwie rzeczy: kamyki na chodnikach

oraz kije przy murach

Swego czasu długo zastanawiałam się, o co chodzi i jedyne, co się wyjaśniło, to sprawa kamyczków. Otóż sypie się je, żeby śnieg nie trzymał się podłoża i by łatwiej go było zgarnąć.

Natomiast kwestia drągów nadal mnie nurtuje. Mam swoje podejrzenia, ale co Wy sądzicie?
  • awatar Persephone: @Livee: W zeszłym roku widziałam w TV taką babkę, co podała miasto do sądu, chodziło o to, że albo przez te kamyki, albo przez oblodzenie przed jakimś budynkiem użyteczności publicznej złamała nogę. :)PS. Tych kamyków też nienawidzę...
  • awatar Gość: Podeszwy mi się psują od tych kamyszków :( eM żartując stwierdził, że mam podać miasto do sądu, to zniosą posypywanie kamieniami. Później, jak sobie złamię nogę, bo nie było kamieni, o też mam podać miasto do sądu :D
  • awatar Persephone: @Livee: Lol :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
W drugiej klasie IC/EC można spotkać zasadniczo dwa typu wagonów: z przedziałami lub bez. Przedziały są 6-osobowe i siedzenia się w nich rozkładają (rozsuwane oparcie, siedzenie oraz ruchomy zagłówek, z 6 siedzeń można zrobić jedną wielką 3-osobową kanapę)!


Na ogół również słychać w nich zapowiedzi w języku niemieckim i angielskim. Wersja ang. jest zazwyczaj bardzo skrócona i ogranicza się do podania kolejnej stacji, tym niemniej-jest Szyby w wagonach się nie otwierają, wagony są klimatyzowane.

OEBB jest również w posiadaniu IntercityBusów, autobusów zapewniejących komunikację pomiędzy poszczególnymi miastami. http://www.obb-italia.com/__bilder/328x256/Intercitybus-Jugend.jpg

Na trasach nocnych pociągi kursują z wagonami sypialnymi i kuszetkami, cena jest wówczas odpowiednio wyższa.

Mimo, że coraz częściej pociągi są opóźnione, podróż Kolejami Austriackimi jest stosunkowo przyjemna i bezpieczna. W razie opóźnień, w miarę możliwości, pociągi czekają na siebie, a informacji o ewentualnych połączeniach można zasięgnąć u konduktora lub zdać się na komunikaty na dworcu.

Gute Reise, werte Fahrgäste!
  • awatar Persephone: @jacek23151: Tak, ale w takim trzeba się liczyć z tym, że ktoś z nami pogada, a ludzie chcą się często odizolować ;)
  • awatar jacek23151: Tak, tak, do Belgradu jeździ taki pociąg i wszyscy wsiadają do bezprzedziałowego "biznesowego" jugola, a przecież w takim wygodniej :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Było już swego czasu o dworcu Wien Südbahnhof, który obecnie jest zamknięty i przebudowywany, by za 4 lata objawić się jako Wien Hauptbahnhof, więc dziś będzie o Kolei Austriackiej w ogóle.


Pełna nazwa Kolei Austriackiej to Österreichische Bundesbahnen, w skrócie ÖBB (lub OEBB, jako, że oe=ö). Bilety można kupić online na stronie http://oebb.at (tam dostępny jest również rozkład jazdy i ceny połączeń wewnątrzaustriackich), w automatach lub kasach.

Pierwsza ważna informacja: w Austrii nie ma znaczenia, czy jedziemy pociągiem R (Regional), RE (Regional Express), IC (Intercity) czy EC (Eurocity). Płaci się za przejechane kilometry, a nie za typ pociągu!! Większe miasta połączone są zazwyczaj IC i EC, dojazd do mniejszych miejscowości zapewniają R i RE.

Kolejna ważna uwaga: warto rozważyć kupno Vorteilscard. Uprawnia ona do korzystania z połączeń tańszych o połowę przy zakupie biletu w automatach. Do 26 roku życia kosztuje 19,90 Euro (potem niestety już 99,9 Euro). By złożyć wniosek, należy go wypełnić http://oebbservices.cardsys.at/bestellschein/ i mieć ze sobą jedno zdjęcie oraz dowód tożsamości. W kasie wystawią nam początkowo tymczasową kartę, a plastikowa przyjdzie na wskazany adres. Karta ważna jest rok.

Trzecia sprawa: w automatach, które wyglądają tak:

można płacić banknotami o nominałach 20, 10, 5 Euro, oraz bilonem (50, 20 i 10 centów), jak również kartą. Obsługa jest prosta: w lewym górnym rogu wybieramy: ZIEL INLAND, następnie wybieramy z listy miejscowość lub wpisujemy ją sami:

Następnie pokazuje nam się taki ekran:

Wybieramy kolejno przez jakie miejscowości będziemy jechać(na ogół domyślnie wprowadzone), klasę, ilość dorosłych, dzieci, Vorteilscard (w przypadku, gdy ją mamy, klikamy Vorteilscard, potem wybieramy tę, którą mamy, akceptujemy i wracamy do tego samego ekranu), w jedną stronę/w dwie, kiedy ważne i jeśli wszystko mamy, pokazuje nam się cena. Jeśli chcemy przejść do kupna, klikamy OK,a jeśli pomyliliśmy się-"Schritt zurück" lub "Neustart", gdy chcemy jednak zacząć od nowa.

WAŻNE: należy wypełniać wszystkie okienka po kolei.

Kupiony w automacie bilet wygląda tak:
  • awatar Persephone: @Kuba in Deutschland: Tu się z Tobą zgodzę, 125 to bardzo dużo. Posłużę się przykładem połączenia Graz-Innsbruck-448 km: z kartą 25,50, bez karty: 50,90. To i tak o ponad połowę mniej, niż w Niemczech. Ale w Niemczech są jeszcze różne bilety w obrębie landów i Schönes Wochenende Ticket. Nie da się z nim czegoś sensownego złożyć? Inna sprawa, że tu na takich trasach kursują IC/EC i to są ceny za takie pociągi i nie trzeba zazwyczaj wykupować miejscówki...
  • awatar Kuba in Deutschland: @Persephone: 17 euro to baaardzo niska cena. Przed feriami sprawdzałem ile musiałbym zapłacić za bilet do miejscowości oddalonej o około 400 km. Cena biletu w jedną stronę 125 euro. Ostatecznie poleciałem samolotem, a bilet w obie strony kosztował tyle co pociągiem w jedną stronę.
  • awatar Persephone: @Kuba in Deutschland: Te ceny się mieszczą na pewno w jakiś widełkach, bo np. 20km Klagenfurt-St.Veit kosztuje z Vcard 1,80, a 40km Klagenfurt-Treibach Althofen 4,60, więc to nie idzie współmiernie. Tym niemniej-te ceny są po zniżce 50%. Ale z tego, co wiem, DB ma również karty zniżkowe (zniżka procentowa od ceny): http://www.bahn.de/p/view/bahncard/bahncard.shtml#1
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Jako, że dziś święto kościelne, to w ramach skojarzeń dwie ciekawostki z Grazu nad Murą

6. Nie cudzołóż.

Czyli miejski dom uciech. Czyżby czerń i biel symbolizowały dwoistość ludzkiej natury?

7. Nie kradnij.

Będziesz miał skrzynkę, wszyscy będą wiedzieli skąd. W tłumaczeniu: skradzione w piekarni Kern.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dziś Trzech Króli, czyli wolne w Austrii.
  • awatar Persephone: Hehe, w Łodzi głosowanie było jakoś z rok temu (prezydent, którego z kolei w tym roku odwołają chyba, był za), ale nie przeszło...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Frohe Weihnachten
und
einen guten Rutsch ins Neue Jahr
 

 
Coś diabelskiego siedzi w dacie 13.12. Pomijam fakt, że lat temu 28 nie było "Teleranka". Roku pańskiego 2009 nie ma pociągów. Jadących na Dworzec Południowy w Wiedniu, czyli Wien Südbahnhof.

Südbahnhof można było kochać lub nienawidzić, ale był.Odjeżdżały z niego zarówno pociągi w kierunku Polski, jak i Grazu czy Klagenfurtu. Był największym dworcem w mieście, dobrze skomunikowanym z dworcem autobusowym VIB (pominę czasy, kiedy autobusy firmy E. odjeżdzały do Polski sprzed samego rzeczonego dworca, ech, piękne czasy), blisko centrum. Był też zimny, w nocy nieprzyjemny, charakterystycznie pachnący metalem i miał Augenblicka*. Do czasu, bo latem 2009, ku mojej wielkiej radości, wykikano go i hala główna dworca wyglądała tak: http://i90.photobucket.com/albums/k263/persefonka/Augenblickaniema.jpg

Niezapomniana pozostanie dla mnie noc spędzona na dworcu Sbf w oczekiwaniu na spóźniony autokar z moim bratem na pokładzie. Tak więc byliśmy ze sobą jakoś związani.

A tu niespodzianka, od dziś dojedziemy tylko do stacji Wien Meidling. W miejscu Sbf powstawać będzie przez następne 4 lata Hauptbahnhof. A ÖBB (Östereichische Bundesbahnen, kolej austriacka)proponuje śledzenie na bieżąco postępów: http://podcast.oebb.at/de/OeBB_am_Zug/OeBB-Service/HbfWienmix.mp3

I mimo, że wszystko fajnie, to jakoś smutaśno. Wizytówka miasta odchodzi w niepamięć. I ta tabliczka przeszła tym samym do historii...
http://i90.photobucket.com/albums/k263/persefonka/S6303853.jpg


*http://de.wikipedia.org/wiki/Einen_Augenblick_Zeit
  • awatar Persephone: Wspólnota przeżyć :)
  • awatar carm: moja nocka była pod koniec listopada dwa lata temu, więc też ziiimno było:)
  • awatar Persephone: To wiesz, co to nocka na Sbf, mi przyszło ją spędzić zimą ;) Rano byłam sopelkiem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dla wszystkich znających niemiecki: piosenka w dialekcie wiedeńskim. Jakby nie było, to też część niemieckiego

Oto mistrz Kurt Ostbahn vel Kurti:
  • awatar Persephone: Hehe, mogę się domyślać, jak to wyglądało :D
  • awatar Gość: swgo czasu próbowałam się dogadać z robotnikami w Wiedniu, brzmiało to bardzo podobnie ;)
  • awatar Persephone: No jak piszą, tak jak mówią, to najlepiej sobie na głos przeczytać, wtedy są najwięsze szanse na zrozumienie :) A szwajcarski niemiecki-podobno masakra :) ale chyba kwestia przywyczajenia, co się rozumie bardziej :) mam kolegę z Vorarlbergu, którego niemiecki, podobnie jak Szwajcarów, należy do grupy alemańskiej i właściwie rozumiem go już całkiem dobrze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Weekend w Karyntii należał do ciekawych: 5.12. miało miejsce wypędzanie "złego" i przez St. Veit an der Glan przeszedł pochód diabłokształtnych Perchten, zwanych też Schiechperchten ('schiech' oznacza tyle co 'zły', 'brzydki', 'wstrętny'. Ta alpejska tradycja zmieszała się nieco z pochodami Krampusów, w każdym razie było pieeeeekielnie gorąco

Pochodowi kojarzyło potępieńcze dzwonienie dzwonków i łańcuchów, które każdy demon wlókł za sobą oraz dzikie krzyki obecnych. Perchten straszą bowiem nie tylko wyglądem: łypiąc groźnie, porywają ludzi z tłumu (a zwłaszcza piszczące i wierzgające 12-latki) i okładają je rózgami.

Wyglądało to takiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/YGVdFFq-g_c" frameborder="0" allowfullscreen>i

6.12. nastało już panowanie Mikołaja

PS. Więcej o Perchten: http://de.wikipedia.org/wiki/Perchten
 

 
Zimą, a właściwie już późną jesienią, ulice zaczynają charakterystycznie pachnieć. Zapach dobiega z małych zielonych drewnianych budek, gdzie Maronibrater pieką kasztany

http://www.1st-dream.de/files/maroni_1.jpg

Bardzo przyjemnie jest wziąć w zmarznięte dłonie taki ciepły rożek z żółciutkimi Maroni (zwanymi też poza Austrią Maronen lub po prostu Kastanien).
http://static1.kleinezeitung.at/system/galleries_520x335/upload/6/5/0/221096/maroni2308_apa.jpg

Jesiennie pachnie również austriacki Sturm, młode wino, w Niemczech znane jako Federweißer. Sprzedawane jest zresztą pod wieloma nazwami: w Szwajcarii jako Federweisser, Suser lub Sauser; podobnie w Południowym Tyrolu; zwie się je tam również "Noier" (od 'Neuer' nowy).

W Austrii wino to może być sprzedawane między 1. sierpnia a 31. grudnia. Moimi ulubionymi odmianami są jednak wina czerwone, a zwłaszcza styryjska odmiana regionalna Schilchersturm, produkowana w połowie października. Ma piękny rubinowy kolor, wspaniale pachnie i cudownie owocowo smakuje.

http://www.bloombiz.ro/assets/articole/2008/06/schilchersturm.jpg

Maria Holzinger pisze o nim tak:

Du zwiebelfarbener Schilcherwein,
gibst dem Schwachen Kräfte ein,
rollst feurig durch die Glieder
und wirfst den Stärksten nieder.
Machst butterweich die Spröden,
bringst Stumme bald zum Reden,
machst jünglingsfroh die Alten
und liebestoll die Kalten.

Różne odmiany: http://lh5.ggpht.com/_zQ6bmPC2bmE/SQmJqa2CYRI/AAAAAAAAHvk/AcpkGq4lto8/29102008(001).jpg

Kto chciałby nieco magicznego Sturmu zabrać ze sobą, może mieć jednak problem: wino dostępne jest co prawda w butelkach, ale bez zakrętek. Szyjki zabezpieczone są jedynie złotkim z pieczęcią.
  • awatar Persephone: No to zapraszam :)
  • awatar carm: mniam, mniam, ja też chcę takiego kasztanka spróbować!:)
  • awatar Persephone: @Włóczykij-ka: Aaaa, no i mam nadzieję, że się czegoś dowiesz ;) na tematy do opisania jestem otwarta, tak więc proszę pytać ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Święta się zbliżają, adwent w pełni, dlatego dziś zapraszam Was na markt bożonarodzeniowy vel Christkindlmarkt na Hauptplatz do Grazu (stolicy Styrii) i Neuer Markt do Klagenfurtu (stolicy Karyntii). Markty są zazwyczaj organizowane na głównych placach miasta (w większych miastach więcej niż jeden markt, patrz np. Wiedeń czy Graz).

Na Christkindlmarkt* najlepiej przyjść wieczorem, kiedy wszystko jest rozświetlone niezliczonymi światełkami. Być może jakaś orkiestra wygrywa skoczne melodie lub bożonarodzeniowe utwory. Warto ubrać się ciepło i pospacerować pomiędzy drewnianymi budkami z słodkościami, wyrobami regionalnymi, ozdobami świątecznymi czy rękodziełem. Gdy już chłodne listopadowo-grudniowe powietrze da się we znaki, skierujmy się w stronę najbliższej budki z grzanym winem (Glühwein), grzanym moszczem-to się tak naprawdę po pl nazywa (Glühmost), czy ponczem (Punsch). Proooost lub zum Wohle, jak kto woli.

Graz: http://www.graz.at/cms/ziel/1097909/DE/
Klagenfurt: http://service.it-wms.com/klagenfurt/big_current1.jpg

*Christkindl-dzieciątko Jezus; Kindl-zdrobnienie od 'Kind' 'dziecko', charakterystyczne dodanie zdrabniającej końcówki -l
  • awatar Gość: @Persephone: Jest... źle... Źle jest. Jak snieg nie zacznie padać, to chyba depresji dostanę... :D
  • awatar Persephone: No nie ma, śniegu też nie ma... kurde, co jest? ;)
  • awatar Gość: Ale tak bez sniegu to nie ma tego... no.. Ausstrahlung... :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Małe powtórzenie słownictwa niemiecko-austriackiego plus rozszerzenie z dzisiejszej gazety znalezionej pod drzwiami
  • awatar Persephone: @jacek23151: Czyżby pozostałości po monarchii ;)? Ze Spritzerem też na północy Włoch jakoś się podobnie nazywa, chyba Spritz, ale nie dam sobie uciąć głowy.
  • awatar jacek23151: O, po serbsku špricer to wino z wodą gazowaną, "karfiol" to przestarzale kalafior, "paradajz" to pomidory, "ribizle" - porzeczki, a "vrhnje" to dokładne tłumaczenie "obers" czyli śmietany :D A ten Schmalz to jak nasz smalec :)
  • awatar Gość: Servus die Wadln :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Jako, że dziś piątek, temat weekendowy. Kolportaż gazet w niedziele jest w Austrii genialny w swojej prostocie: na słupach i latarniach wiszą plastikowe "koszulki" z gazetami i powyżej-małe puszeczki, do których wrzuca się monety. Wygląda to tak: http://de.wikipedia.org/w/index.php?title=Datei:Krone_newspaper_Vienna_Aug_2006_002.jpg&filetimestamp=20061018185759 (na zdjęciu: "KZ", czyli tzw. "Krone", trochę taki pl "Fakt" albo niem. "Bild", aczkolwiek baaaardzo poczytna i !!! dość opiniotwórcza , "K" już trochę lepiej, a "Ö"... hmmm-kosztuje najmniej ze wszystkich, obecnie chyba 50 centów, ale warta jest swojej ceny ).

Dziwnym trafem wydaje mi się, że w Polsce taki sposób rozprowadzania prasy doskonale by się sprawdził, inna sprawa, czy gazety przynosiły jakiekolwiek zyski
  • awatar Persephone: Jestem, jestem :)
  • awatar carm: jeee, tak czekałam aż w końcu się tu pojawisz, bo się zapowiadałaś jakoś dawno temu:) świetnie będzie poczytać:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Topfenstrudel robi się bardzo podobnie do Apfelstrudla, tylko "nadzienie" jest inne "Topfen" to po niemiecku "Quark",czyli twaróg lub biały ser. Dużo ciekawych i smacznych rzeczy produkują tu z serem, moim faworytem jest "Topfengolatsche". Ale, ale, żeby za bardzo nie odbiegać od tematu:

Topfenstrudel
Czas pieczenia: 25-30 minut
Temperatura: 200o C

Składniki:
* opakowanie ciasta francuskiego
* 450g białego sera (będąc w PL wzięłabym taki na sernik z wiaderka, mmiam)
* 1/2 szklanki cukru
* 1/8l gęstej śmietany
* 3 jajka (oddzielamy żółtka od białek)
* małe opakowanie cukru waniliowego
* rodzynki, 3 łyżki masła

Ucieramy masło z żółtkami (zostawiamy trochę żółtka do wysmarowania strudla przed pieczeniem). Ucieramy z pozostałymi składnikami z wyjątkiem białek, z których ubijamy pianę. Łączymy wszystkie składniki. Masę wykładamy na rozłożone na blasze i papierze do pieczenia ciasto. Pamiętajmy o zostawieniu wolnych krawędzi, inaczej nie zwiniemy Strudla i się otworzy podczas pieczenia Zawijamy mocno, smarujemy pozostawionym żółtkiem. Pieczemy 25-30 minut.

Smacznego, czyli Mahlzeit (guten Appetit zostawmy sobie na wizyty w Niemczech)
 

 
Jak obiecałam, tak czynię.

Apfelstrudel to wyjątkowo "bezpieczne" ciasto, to znaczy jest z gatunku takich, gdzie niewiele można zrobić źle. Poza spaleniem w piekarniku, oczywiście. Dzięki cynamonowej nucie kojarzy się z Bożym Narodzeniem i zimą w ogóle.

Apfelstrudel
Czas pieczenia: 25 minut
Temperatura: 200o C

Składniki:
* opakowanie ciasta francuskiego (kupuję takie z lodówki, nie z zamrażalnika)
* 3 duże jabłka
* 1/5 szklanki bułki tartej
* 1/2 szklanki cukru
* rodzynki, cynamon, trochę masła, opcjonalnie cukier puder

Przygotowanie:
Obieramy jabłka, kroimy je w cienkie plasterki. W garnku zrumieniamy bułkę tartą. Kiedy już jest rumiana, zdejmujemy z kuchenki i wsypujemy do garnka cukier i trochę cynamonu, mieszamy. Na blasze kładziemy papier do pieczenia, na nim rozkładamy ciasto, smarujemy je roztopionym masłem. Rozkładamy jabłka, posypujemy je równomiernie przygotowaną mieszanką bułki z cukrem i cynamonem i rodzynkami. Zawijamy. Smarujemy zawiniętego strudla roztopionym masłem. Wstawiamy do uprzednio nagrzanego piekarnika. Po 15 minutach wysuwamy strudla, smarujemy ponownie masłem i pieczemy kolejne 10 minut. Smacznego!

PS. Opcjonalnie można posypać po upieczeniu cukrem pudrem.

Tak wygląda gotowy:
http://www.suisfood.ch/shop/images/1575%5B1%5D.jpg
 

 
Na dobry początek zajmijmy się lepszą stroną życia, czyli podniebieniem. Podniebienie austriackie nie różni się znacząco od polskiego. Oznacza to, ni mniej, ni więcej, że zazwyczaj nasze potrawy smakują im i nawzajem. Ważnym aspektem tego jest to, że kupimy tu prawie wszystkie składniki potrzebne do gotowania i pieczenia. Jedynie amatorzy sernika mogą być rozczarowani, bo nie odkryłam jeszcze sera, który w moim mniemaniu by się nadawał. No i poza czerwoną oraz bezbarwną galaretką nie ma innych kolorów…

W tym miejscu warto przytoczyć wyjątkową piosenkę. Wyjątkową, bo śpiewaną przez pana Udo Jürgensa, obywatela Austrii i Szwajcarii, a urodzonego w Klagenfurcie. Utwór mówi dużo nie tylko o tym, co słodkiego w AT można zjeść, ale i o muzycznym smaku naszych Alpejczyków. I bynajmniej nie jest to Strauss czy Mozart.

Clip w wersji z sugestywnymi obrazkamiiframe width="408" height="230" src="http://www.youtube.com/embed/4rQP3LUpy3k" frameborder="0" allowfullscreen>
tekst: http://www.magistrix.de/lyrics/Udo%20J%C3%BCrgens/Aber-Bitte-Mit-Sahne-43767.html

Szybkie tłumaczenie:

Spotykają się co dzień piętnaście po trzeciej aaah ooojehh/zawsze przy tym stoliku w rogu cukierni aaah ooojehh/ przepuszczają atak na bufet z ciastami/ na "Schwarzwälder Kirsch" i bezę ze śmietaną/na lody z owocami, ananasem, wiśnią i bananem, ale proszę, ze śmietaną…

Cmokają, plotkują, następnie zamawiają aaahhh oojehh/ do tego "Buttercremtorte" i "Bienenstich" aaahh oojehh/dmuchają, prychają, już nic się nie mieści/najwyżej "Mohrenkopf", tak dla porządku/ U Mathilde, Ottilie, Marie i Liliane/ ale proszę, ze śmietaną…

Lecz każdy chyba przeczuwa finał piosenki, aaahh ooojehh/śmierć zebrała po kolei śmietankę/ żałobnicy nie mogli w bólu znaleźć słów, wraz z "Sacherem", "Linzerem" i tortem marcepanowym/Liliane jako ostatnia trzymała jeszcze wartę/ale proszę, ze śmietaną…

Lecz przyszedł także koniec Liliane aaahh oojehh/ spadła (kipnęła ) z krzesła w cukierni aaahh oojehh/ na trumnie miast wieńców-przesłodzone torty/a ksiądz podczas pochówku przemówił słowami pełnymi wzruszenia/ niech Pan Bóg przygotuje jej drogę do nieba/ ale proszę… ze śmietaną

Jeszcze filiżaneczka kawy, ale proszę, ze śmietaną…/Jeszcze mała beza, ale proszę, że śmietaną/A może jeszcze ciasteczko? Ale proszę, ze śmietaną..

Utwór o tematyce, jak widać, głęboko egzystencjalnej, dlatego darujmy sobie komentarze i przejdźmy do sedna. Tradycja cukierni i kawiarni przywodzi na myśl Wiedeń z przełomu wieku 19. i 20., kiedy to artyści właściwie zamieszkiwali Kaffeehäuser (kultowe wiedeńskie: Cafe Central i Hawelka). Najbardziej wiedeńskim przysmakiem w całej bogatej kolekcji jest Sacher-Torte, tort czekoladowy przekładany marmoladą morelową (uwaga: morela to w austriackim niemieckim Marille, -n), którego oryginalny przepis przekazywany jest cukiernikom Hotelu Sacher. To również tort, o który pokłócono się swego czasu ze znaną wiedeńską cukiernią Demel. Ostatecznie Demel używa nazwy „Demel’s Sachertorte”, a recepta Franza Sachera na „Original Sacher-Torte" pozostaje owiana tajemnicą.

W piosence pojawia się tort, którego nazwa przywodzi na myśl stolicę Górnej Austrii, czyli Linz. Niestety, podobno ten smakowity wypiek nie został tak nazwany ze względu na pochodzenie, ani w gruncie rzeczy nie jest tortem. To ciasto z charakterystyczną „kratką” i Ribiselgelee na górze (galaretka z czerwonej porzeczki; austriackie ‘Ribisel’ to niemieckie ‘Johannisbeere’), marmoladą i orzechami.

Poza tym pojawiają się jeszcze znane także w Niemczech: Baiser-beza, Mohrenkopf, zwany również Schokokuss-zapomniałam, jak to się po polsku nazywa, Keks-ciastko lub herbatnik, Bienenstich-ciasto kremem w środku i migdałami na wierzchu, Schwarzwälder Kirsch, czyli S. Kirschtorte z wisienkami na wierzchu, Marzipantorte, czyli tort marcepanowy i Buttercremetorte.

W następnym poście zapodam dwa przepisy z cyklu „zrób to sam” na ukochane przez Austriaków ciasta: Apfel- i Topfenstrudel (strucla jabłkowa i serowa, przy czym są inne niż polskie). Oba wypróbowane, a jakość potwierdzona przez tutejszych smakoszy. Mam nadzieję, że się "udo" i Udo nie będzie męczył w nocy

PS. Jeszcze takie drobiazg na koniec: w tekście podana jest godzina „Viertel nach drei”. Austriak powie raczej „Viertel vier”, czyli ćwiartka 4
  • awatar Persephone vel Ols: Niestety :) A "drei Viertel vier"-za piętnaście czwarta. Dla nas jest to tylko oczywiste w wypadku "halb vier", a to ten sam system :) Cała nauka godzin ze szkoły bierze w łeb :D
  • awatar Gość: Aż się głodna zrobiłam od tego czytania :) Viertel vier to to samo co Viertel nach drei? Dziwny kraj :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
No i stało się! Debiutuję na Pingerze, chociaż blogowy debiut mam już dawno za sobą.

Nowy blog nie oznacza nowej tematyki, bo nadal będę pisała o Austrii, ale w zupełnie innym dla mnie ujęciu. Krótko mówiąc-mniej prywaty, więcej konkretów

Czy Wy też zauważyliście, że na lekcjach/kursach niemieckiego mówi się prawie wyłącznie o Niemczech? Naucza się jedynie Hochdeutsch? Mówi się o niemieckich świętach i tradycjach? Dziwnym trafem, Austria i Szwajcaria nikogo nie interesują, o Liechtensteinie nie wspomnę. A szkoda. Nie będę roztrząsać, z czego to wynika, w każdym razie można to zmienić.

Stąd też pomysł na tego bloga. Mam nadzieję, że treści w nim zawarte zaciekawią nie tylko tych, którzy uczą się niemieckiego czy znają Austrię z wyjazdów na narty, ale również tych, którzy chcieliby poznać Austrię od kuchni, a może nawet tu zamieszkać?

Drodzy czytelnicy, zapraszam do "kraju gór, kraju rzek"*

*z hymnu Austrii
  • awatar Persephone: @maximus27011: Klagenfurt i Graz są osłonięte górami, tzn. leżą w kotlinach i przesuwają się tam prądy powietrza znad Włoch, więc nie jest źle. Zima jest tam na ogół troszkę łagodniejsza.
  • awatar Gość: ...czy jest gdzieś ciepły region Austrii?
  • awatar Gość: to wyżej to byłam ja :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›